Emil – Pomocnik

Emil uwielbia rysować. Często Wieżę Eiffla, bo marzy mu się podróż do Paryża, o którym tyle słyszał. Taka gigantyczna konstrukcja może fascynować nie tylko małego chłopca i Emil pewnego dnia z pewnością tam pojedzie.

Najczęściej jednak rysuje swoją rodzinę – mamę, tatę, siebie i młodszego brata. Mama Ewelina jest, najlepsza i bezgranicznie oddana, ale tata od nich odszedł i kontakt z nim jest bardzo rzadki. A niecały rok temu umarł Eryk, ten młodszy brat.

Eryk urodził się już chory, chociaż prawidłową diagnozę postawiono mu dopiero, kiedy miał 8 miesięcy, w Centrum Zdrowia Dziecka. Stosunkowo niedługo później znalazł się pod opieką domowego Wrocławskiego Hospicjum dla Dzieci. Dla wszystkich domowników to była wielka zmiana, również dla Emila, który od momentu pojawienia się brata zbyt często musiał sobie radzić bez mamy. A tu nagle lekarze i pielęgniarki zaczęli przyjeżdżać do nich i, co może ważniejsze, potem wyjeżdżać, nie zabierając nikogo z domowników.
Kiedy ma się 3, 4, 5 lat, to nie jest łatwo być starszym, troskliwym bratem. Takim zawsze na drugim planie, nawet jeśli miłość mamy na nich dwóch rozłożona była równiutko. Jednak to Eryk potrzebował nieustannej opieki, bo był mały i ciężko chory, a mama miała prawo być zmęczona. – Ja ci pomogę – słyszała niejednokrotnie od swojego pierworodnego, przy karmieniu sondą, myciu czy przewijaniu. – Ja ci mamusiu pomogę.
Kiedyś do Emila przyszedł kolega i od razu na wstępie został zmitygowany: „Wiesz, to jest mój młodszy brat, właśnie wrócił ze szpitala i nie możemy być głośno, bo się przestraszy”. Do łóżeczka chorego przynosił swoje zabawki, opowiadał i tłumaczył.
Eryk umarł w domu, 26 września. Emil był wówczas w przedszkolu, ale został z niego zabrany, by mógł się z braciszkiem pożegnać. Długo się przytulał, niepogodzony z jego odejściem, mimo że był na nie przygotowywany. Tylko jak się przygotować na taką stratę. Chłopiec do dzisiaj codziennie całuje zdjęcie Eryka – i na dzień dobry, i na dobranoc. Nie zapomina też o nim w zabawie, pokazuje najnowsze budowle z klocków i ułożone puzzle. Eryk wciąż z nim mieszka.
Po wakacjach Emil pójdzie do szkoły, tak naprawdę to już nie może się doczekać. Chociaż będzie miał wówczas mniej czasu dla Tobiego, ukochanego terierka, który trafił do ich domu dzięki hospicyjnym wolontariuszkom. Ale uczyć się trzeba, tym bardziej że Emil ma już sprecyzowane plany na przyszłość. To już postanowione, zostanie strażakiem – przedszkolna wycieczka do remizy zrobiła swoje.
Na razie przed nim długie lata szkolnego terminowania. Będzie dobrze, chłopiec ma opinię koleżeńskiego, uczynnego, ba, nawet z pewnymi cechami przywódczymi. Poza tym jest wschodzącą gwiazdą polskiego futbolu – przedszkolanki nie mogły się Emila nachwalić.
Chłopiec objęty został opieką Funduszu Dzieci Osieroconych. W zeszłym roku korzystał ze wsparcia edukacyjnego, które przeznaczone zostało na zajęcia przygotowujące do szkoły, a teraz jest na liście do szkolnej wyprawki. Otrzymał też prezent z okazji Dnia Dziecka. O nim pewno też opowiedział Erykowi.