Adrian – Zabawny

 Chłopiec prosi, aby właśnie w taki sposób zatytułować opowieść o nim. Dlaczego? Lubi, kiedy Mama jest wesoła, więc często stara się ją rozśmieszać, wymyślając specjalnie dla niej różne żarty.

Adrian trzy lata temu stracił Tatę. Przez długi czas sam nie potrafił się uśmiechać. Radosne dziecko, którym był kiedyś, wydaje się powracać dopiero od niedawna. Chłopiec jest prawdziwym bohaterem, jak każdy, kto dla swoich bliskich stara się mieć uśmiech na ustach, lecz w sercu nosi ledwie zabliźniony ból.

– Adrian nie lubi opowiadać o sobie. To bardzo skryte dziecko – ostrzega mnie Mama Anna. Trudno się dziwić, przecież chłopiec ma za sobą traumatyczne przeżycia. – Po tym, jak w 2010 r. odszedł jego Tata, syn przeżył straszne załamanie, w ogóle nie był w stanie się uczyć – wspomina pani Ania.

Pomoc psychologa z nakielskiego Hospicjum Domowego, które opiekowało się Tatą Mariuszem, okazała się niezbędna i na szczęście przynosi rezultaty. Jak mówi pani Anna, poprawa przychodzi systematycznie, aczkolwiek małymi krokami. Adrian zaczął się otwierać na rozmowę i czasem sam przychodzi do Mamy, żeby opowiedzieć o swoich zmartwieniach. Wspólnie omawiają i rozwiązują szkolne problemy. Jest ich już znacznie mniej, bo chłopiec coraz lepiej radzi sobie z nauką i znalazł nawet swój ulubiony przedmiot: przyrodę, z którego przynosi do domu bardzo dobre oceny.

Jednak teraz są wakacje i na chwilę zapominamy o szkole. Mój rozmówca bardzo chętnie odpowiada na pytania dotyczące sportu, a szczególnie ulubionej piłki nożnej. Najlepsze drużyny to zdecydowanie Real Madryt i Zawisza Bydgoszcz. Adrian spędza sporo czasu z kolegami na podwórku, trenując piłkarskie umiejętności. Wspaniale czuje się również z ukochanym psem Kubą podczas wspólnych spacerów nad Noteć. Dwuletni cocker spaniel, podobnie jak jego mały właściciel, uwielbia grać w nogę. – Ma takie fajne długie uszy, które powiewają, kiedy biega jak szalony po całym domu albo u babci na działce w pogoni za piłką – opisuje swojego czworonożnego przyjaciela Adrian.

Bardzo ważną osobą w życiu chłopca jest jego siedmioletnia siostrzyczka, Michalina, która w planach miała być chłopcem, Michałem. Adrian bardzo czekał na braciszka. Mimo to, kiedy urodziła się dziewczynka, po prostu szalał z radości i nie odstępował jej na krok. Nie lubił, kiedy Michasia była zabierana w wózku na spacer, bo bał się, że po drodze ktoś mu „ukradnie” siostrzyczkę. Czuł się od początku bardzo za nią odpowiedzialny. Teraz rodzeństwo czasami się czubi, ale bardzo, bardzo kocha.

Adrian i Michalina zostali objęci opieką Funduszu Dzieci Osieroconych. Do tej pory kilka razy uczestniczyli w wakacyjnych wyjazdach organizowanych przez hospicjum. Dwukrotnie pojechali w góry, a w tym roku zdążyli już wrócić z tygodniowego obozu w Borach Tucholskich. Jak zawsze było miło i wesoło.

– Adrian jest coraz pogodniejszy, coraz szczęśliwszy – mówi Mama. Dodaje, że synek bardzo chętnie pomaga w domu, na przykład przy robieniu porządków. Chłopiec z chęcią wziął udział w sprzątaniu mieszkania po zakończonym kilka dni temu remoncie mieszkania. Po prostu można na niego liczyć.

Rozmawiamy z Adrianem na temat jego planów na przyszłość. Do niedawna chciał być strażakiem, jednak od pewnego czasu coraz bardziej interesuje się wojskiem. Nie ma jeszcze wybranego rodzaju sił zbrojnych, ale pojazdy wojskowe robią na nim ogromne wrażenie, podobnie jak wozy strażackie i samochody wyścigowe. Tak więc na pewno będzie kierowcą i niewykluczone że umundurowanym.

Adrian marzy o tym, aby podróżować i zwiedzać różne miasta. Ale najbardziej chciałby kiedyś wybudować własny duży dom. Koniecznie blisko Mamy, żeby zawsze miała kogoś, kto będzie ją rozweselał.