Dominik – Dzielny Policjant

Przedstawiam Dominika. Sympatyczny nastolatek, czasem troszkę rozrabiający. Ulubiony sport? Piłka nożna. Ulubiona drużyna piłkarska? Ruch Chorzów.

A w najbliższej perspektywie – wyjazd na Mazury, organizowany dla dzieci osieroconych przez chorzowskie hospicjum. – Będę żeglować i pływać na desce windsurfingowej. I w jeziorze – opowiada wesoło przez telefon. To jeden z momentów, w których życie wydaje się wspaniałą przygodą, a nie tylko pasmem najtrudniejszych doświadczeń, będących w ciągu ostatnich lat udziałem chłopca.

Mama Dominika i sześcioletniego Adasia, Agnieszka, odeszła w 2011 r. pod opieką Hospicjum w Chorzowie, po czterech latach choroby. Chłopcy odczuwają Jej brak na każdym kroku, bo przecież są w wieku, kiedy śmierć najbliższej osoby jest czymś nie do pojęcia, a jednocześnie tak bardzo potrzebują jej bliskości, przytulenia…
Na szczęście mają wspaniałego Tatę. Od śmierci Mamy stał się dla nich najważniejszą osobą. Mogą na niego liczyć. Pan Janusz dokłada wszelkich możliwych starań, aby dzieciństwo synów było pełne miłości i zwyczajnej dziecięcej radości.
Jest to wyjątkowo trudne zadanie, bo rok 2012 przyniósł rodzinie kolejną stratę – ciężko zachorowała i zmarła mama pana Janusza, ukochana Babcia, z którą dzieci były bardzo związane. To był ekstremalnie ciężki czas, ale dzięki pomocy dziadka chłopców, ojca pana Janusza, udało się zorganizować życie na nowo.
Tata i Dziadek radzą sobie jak mogą, są bardzo dzielni. Starszy pan zajmuje się chłopcami i jeszcze dodatkowo ich kuzynem, odprowadza do szkoły, przedszkola. Pan Janusz, chcąc pogodzić opiekę nad dziećmi z koniecznością utrzymania rodziny, zatrudnił się na nocną zmianę. Po powrocie z pracy odsypia do 14.00. Potem robi to co trzeba w domu, pierze, sprząta i gotuje. W weekendy cały wolny czas poświęca synom, w końcu to jedyna okazja, żeby zrobić coś razem, na przykład pójść na basen. Regularnie chodzi też z chłopcami na cmentarz.
Podczas rozmowy telefonicznej Dominik chętnie odpowiada na pytania. W szkole ma niestety problemy z polskiego, matematyki i angielskiego, ale bardzo stara się nadrobić zaległości. W ciągu roku szkolnego uczęszcza do specjalnej świetlicy, gdzie korzysta z bezpłatnych korepetycji. Pomimo trudności w nauce, zdał szczęśliwie do III klasy.
Poza tym Dominik odnosi sukcesy sportowe, szczególnie w piłce nożnej. Do domu przyniósł już dwa medale, które wraz ze swoją drużyną zdobył podczas zawodów piłkarskich. Bardzo lubi rysować i ma do tego talent. Na pytanie, co rysuje najchętniej, odpowiada po prostu: „różne rzeczy”, czyli to wszystko, co wpadnie w oko i rozbudzi wyobraźnię. W szkole bierze udział w konkursach plastycznych, a ostatnio jedna z jego prac została nagrodzona.
Dominik marzy o tym, aby w przyszłości zostać policjantem i bronić ludzi. Poza tym jest dobrym starszym bratem dla małego Adasia, któremu towarzyszy na podwórku podczas zabawy samochodzikami. Pan Janusz może być dumny z syna.
Bo przecież samotne wychowanie dwójki małych chłopców wiąże się z wielkim trudem, także finansowym, a rodzina nie otrzymuje żadnej pomocy z opieki społecznej. – Zarabiam nieco ponad 2000 złotych. Taka kwota na trzy osoby to, zdaniem urzędników, za dużo. Zasiłek rodzinny się nie należy – mówi pan Janusz.
Z pomocą przychodzi Hospicjum, już po raz drugi organizując starszemu chłopcu wakacyjny wypoczynek. – Dzieci dostają również paczki na Święta i z okazji Dnia Dziecka. W tym roku otrzymały kupony do zrealizowania w sklepie sportowym, z których bardzo się cieszą – wymienia pan Janusz, a Dominik woła do telefonu, że prezenty są naprawdę super.
Chłopiec, w przededniu wyjazdu na obóz żeglarski, ma głos szczęśliwego dziecka. Oby szczery uśmiech na jego buzi gościł jak najczęściej…